Mistrzostwa Polski We Wspinaczce Drzewnej – Katowice 2016

Ale o co chodzi? Mistrzostwa we wspinaniu się na drzewa? To takie coś istnieje? I co, po prostu wchodzicie na drzewa i już? – takie pytania słyszmy najczęściej, kiedy opowiadamy o Mistrzostwach we wspinaczce drzewnej. Nie dziwi mnie zbytnio, że mało kto o tym wie. Sama kiedyś nie wiedziałam. Dla wielu osób sama wspinaczka na drzewna jest czymś niecodziennym, a co dopiero jeszcze urządzać z tego zawody! Na naszym blogu pokazujemy Wam ten świat na różne sposoby, opowiadając o zawodzie arborysty, o rekreacyjnej wspinaczce drzewnej, o wspinaczce na drzewne kolosy w amazońskiej dżungli.

Tym razem zabiorę Was w korony drzew w sportowym stylu. Zapnijcie uprzęże, załóżcie kaski i do góry!

DSC_6790

LUDZIE NA DRZEWA!

Mistrzostwa Polski oficjalnie trwają dwa dni, ale ekipa zjawia się już parę dni wcześniej, by wybrać i przygotować drzewa do poszczególnych konkurencji. To, że wspinam się na drzewa, nawet w dżungli, nie przybliża mnie ani o trochę do udziału w Mistrzostwach. To inna sprawa wspinać się dla frajdy, a zupełnie co innego w zawodach. A w nich, jak to w sporcie, by być dobrym zawodnikiem, potrzeba wielu treningów i dużej determinacji. W tym roku brało udział 19 wspinaczy drzewnych, w tym 5 z zagranicy (dwóch Niemców, dwóch Węgrów, jeden Nowozelandczyk). Wszyscy zostali podzieleni na kilka grup, które w tym samym czasie „walczyły” na różnych drzewach porozmieszczanych po całym parku. Nazwałam je strefami zrzutu. Drzewo i teren dookoła niego odgrodzony jest taśmą i nie próbujcie nawet przekroczyć jej bez kasku! Po pierwsze bo zaraz ktoś Was ochrzani, a po drugie – bezpieczeństwo. Jak nastąpi „zrzut gałęzi” to możecie nabawić się guza! A już wystarczy, że kark boli od zadzierania cały czas głowy do góry ;)

DSC_7218

DSC_6880

Mistrzostwa co roku odbywają się w innym mieście i to wbrew powszechnej opinii nie w lesie, a zazwyczaj w miejskim parku. Bo nie o to chodzi, żeby się schować i straszyć zwierzynę, tylko żeby wyjść do ludzi. Teraz był czas na Katowice i park Bogucki, który na kilka dni zamienił się w pole namiotowe, z ludźmi którzy do toi toi wchodzili w kaskach, a ratownicy medyczni umierali z nudów. Bo wbrew pozorom wspinaczka drzewna to sport bezpieczny, co nie do końca uszczęśliwić może szukające sensacji media, ale na szczęście uszczęśliwia samych zainteresowanych.

DSC_7021

Konkurencji jest pięć. Każda z nich jest obsadzona sędziami i pomocnikami, liczącymi czas. Nic nie umknie czujnym oczom sędziów, którzy nie ruszają się bez formularza punktowego. Obserwują każdy ruch zawodnika, a następnie skrzętnie zapisują punkty, ostrzeżenia, błędy i uwagi. Te konkurencje mają taką samą formę, na całym świecie.

DSC_7177
Sędziowie
  • Work climb – symulacja pracy w koronie.

Ta cała wspinaczka drzewna, wzięła się od pracy na drzewach. I dlatego jedna z konkurencji to właśnie symulacja pracy w koronie. Zawodnik musi dostać się do różnych punktów wyznaczonych na drzewie, gdzie wykonuje zadania obrazujące codzienną pracę. Udaje więc, że piłuje gałąź piłką ręczną lub na tyczce, albo rzuca do celu palikami, jak w robocie kawałkami odciętych gałęzi. Największe emocje, przynajmniej dla mnie, wzbudza „limb walk” czyli spacer po konarze. Kiedy to zawodnicy muszą odejść bardzo daleko od pnia na, w moim odczuciu, dużo za cienką gałąź. W dodatku muszą zrobić to tak delikatnie, by nie zamoczyć woreczka przyczepionego do cienkiej linki zawiązanej na tejże gałęzi i zwisającego tuż nad wiadrem z wodą. To pokazuje ich kunszt w poruszaniu się po cieniutkich gałęziach i obrazuje, że arboryści mogą się dostać w niemal dowolny punkt korony drzewa!
Sędzią głównym tej konkurencji był Krzysiek, więc i on nie może narzekać na brak emocji ;)

DSC_7040
Zamoczony woreczek oznacza, że któryś z zawodników za mocno obciążył gałąź. Punktu brak.
DSC_6906
Czas przestaje być liczony w momencie gdy zawodnik wypnie linę z uprzęży.
DSC_6851
Symulacja rzutu gałęzią w wyznaczone miejsce. Tutaj liczy się celność.
  • Throw line – instalacja liny

Proca, którą używamy najczęściej do instalacji liny, jest dużym ułatwieniem. Jednak nikt nie używa jej podczas mistrzostw. Tam króluje bardziej tradycyjny sposób, czyli rzut z ręki. Pomiędzy gałęziami znajdują się kartki z cyframi od 3 do 10. Im wyższa cyfra tym większa trudność i więcej punktów. Po wrzuceniu się można wciągnąć właściwą linę wspinaczkową, zyskując dodatkowe punkty.

DSC_6873

  • Foot lock – wspinaczka po linie

Cofamy się do szkolnych lat, lekcje wf-u, sala gimnastyczna i lina. Odrzucamy pomocne narzędzia i systemy wspinaczkowe. Życie ratuje nam węzeł (prus), który nie pozwoli spaść. Poza tym liczymy tylko na siebie. Wspinamy się używając siły rąk, oraz nóg. Nogi są najważniejsze, bo to one wynoszą nas w górę i aby tego dokonać szybko, musimy bezbłędnie raz po razie odpowiednio zaciskać linę pomiędzy stopami. Najlepsi wspinają się na 15 m. w czasie poniżej 15 sekund!

DSC_6719

  • Speed climb – wspinaczka na czas

Drzewo staje się ścianą wspinaczkową, przyozdobioną chwytami. Początkowe metry zawodnik pokonuje wspinając się po nich, aż dojdzie do pierwszych gałęzi i niczym małpa, tyle że ubezpieczona, kontynuuje wspinaczkę po gałęziach ;).

DSC_6651
Sędzia Główny konkurencji Franc, w tle chwyty wspinaczkowe.
  • Rescue – Ratownictwo

Co roku ofiara ma nowe imię i ulega innemu wypadkowi. W tym roku poszkodowany był Maciek. Maciek to idealny model na zdjęcia. Przyjmuje przedziwne formy i można go spotkać w zaskakujących miejscach podczas mistrzostw. Co roku jest również inny scenariusz. Co tym razem stało się Maćkowi? Zawodnik musi się dowiedzieć, by móc przeprowadzić akcję ratunkową. Wszystko wygląda poważnie. Na drzewie zawsze siedzi wspinacz, którzy obserwuje zawodników z góry. W tej konkurencji jest suflerem Maćka. Zawodnik musi z Maćkiem rozmawiać, pytać go jak się czuje i co mu się stało. A następnie go uratować. Liczy się czas! Maciek może umrzeć, to nie żarty!

DSC_6821

DSC_7368

DSC_6692

FINAŁ – MASTERS

Masters to finał, który odbywa się drugiego dnia. Biorą w nich udział wspinacze (od trzech do pięciu), którzy uzyskali najwięcej punktów poprzedniego dnia. W tym roku startowało czterech najlepszych polskich zawodników i jeden zagraniczny. Zawodnicy podchodzą pod drzewo, które przygotowane widzieli zaledwie przez chwilę, i samodzielnie wybierają jak najefektywniej dostać się w wyznaczone punkty, gdzie czekają na nich określone zadania. Najpierw muszą dokładnie drzewo obejrzeć, obstukać, obejść dookoła, głośno komentując wszystkie swoje spostrzeżenia. Szczególnie trzeba było uważać na budkę dla ptaków. Dwukrotne dotknięcie jej, a nawet jedynie muśnięcie liną to dyskwalifikacja. Następnie instalują swoje liny z ziemi i realizują zadania które poprzedniego dnia podzielone były na oddzielne konkurencje. A to wszystko w maksymalnie pół godziny! Stopery zatrzymują się, gdy cały sprzęt zostanie ściągnięty z drzewa. Każdego zawodnika obserwuje sędzia główny, pięciu sędziów technicznych na ziemi i dwóch na drzewie. Dla kogoś, kto nigdy nie uczestniczył w takich zawodach, mogą wydawać się one fanaberią grupki znajomych, którzy poszli sobie do parku i wspinają się dla frajdy. Jednak uczestnicząc w finale, od emocji aż kipi… Czuć rangę tego wydarzenia, w oczach zawodników widać determinację i chęć zwycięstwa. Buzuje w nich adrenalina, zdenerwowanie unosi się w powietrzu. Wielu z nich poświęciło wiele godzin/dni/tygodni/miesięcy ciężko trenując. Jeśli wygrają mistrzostwa, oprócz niesamotnych nagród będą szczycić się tytułem Mistrza Polski. Cała trójka z podium dostaje przepustkę do udziału w Mistrzostwach Europy, ale tylko Mistrz Polski ma otwartą drogę, by zostać Mistrzem Świata! Tak, ja wiem, że niewiele osób wie, że Mistrzostwa w tej dziedzinie na świecie odbywają się już od kilkudziesięciu lat, a zapoczątkowano je w Stanach Zjednoczonych. W Polsce to już 5 edycja, którą wprowadziła Federacja Arborystów Polskich.

DSC_7346
Rozpoczęcie finału to inspekcja drzewa i zapewnienie bezpieczeństw pracy. Na zdjęciu zawodnik Gacek.
DSC_7295
Rzut rzutką i instalacja liny, poprzedzona dokładną inspekcją drzewa. Zawodnik Macek. Tegoroczny Mistrz Polski
DSC_7168
Instalacja liny i wspinaczka. Wszystko pod czujnymi oczami sędziów. Zawodnik Szpila
DSC_7211
Przeszkody na drzewie, takie jak budka dla ptaków. Zawodnik Lary. Ubiegłoroczny Mistrz Polski
DSC_7266
Zadania do wykonania na drzewie. Zawodnik z Niemiec – Kay

DLACZEGO WARTO PRZYJECHAĆ, NAWET JEŚLI SIĘ NIE WSPINASZ?

Nie trzeba się wspinać na drzewa, żeby docenić tak wyjątkowe wydarzenie. To coś niecodziennego, oryginalnego, nieco dziwnego, ale i pięknego. Oto bowiem grupa ludzi zjeżdża się z całej Polski (a nawet i spoza niej) by brać udział w Mistrzostwach, o których istnieniu większość Polaków nie ma pojęcia. Widać ogrom pasji w oczach tych ludzi i w sposobie w jaki o tym opowiadają. Wielu z nich, zrezygnowało z ciepłych posadek za biurkiem, by zająć się pracą na drzewach. Porzucili stały grunt, by wzbić się w korony. Wieczorami, bo trudach całego dnia, warto posłuchać ich inspirujących opowieści.
Warto być od początku do końca, by wsiąknąć w klimat niczym w najlepszy film. Samo zerknięcie na to widowisko, być może zaspokoi ciekawość, ale nie da nam czasu, by wciągnąć się w fabułę. To wydarzenie jest dla każdego, jest darmowe i otwarte. Każdy może zgłosić się do pomocy jako wolontariusz i „wejść do środka”, zobaczyć jak to wszystko wygląda od kuchni, poznać ludzi zakręconych na punkcie drzew, poczuć ich emocje, cieszyć się wraz z nimi, poznać ich, by później móc kibicować swoim faworytom.

To co? Widzimy się za rok? :)DSC_7387

 

Pokaz slajdów:

 

 

5 komentarzy

Możliwość komentowania jest wyłączona.