Do tego miasta robiłam dwa podejścia. Pierwsze przepędziło mnie z Trabzon po jednej nocy, co rzadko mi się zdarza. Nie znoszę zostawać tak krótko w jednym miejscu. Pewnie miejsce w którym spałam, w dużej mierze przyczyniło się do mojej oceny. Speluna przy dworcu. Obrzydliwy, brudny, śmierdzący fajkami pokój (to akurat standard, w Turcji palą prawie wszędzie, jak kiedyś w Polsce). Szybko zdałam sobie sprawę, że to chyba ulubione miejsce dla rosyjskich prostytutek, których w mieście pełno. Hotel był na obrzeżach, więc zanim doszłam do ładnego centrum, zdążyłam już mieć dosyć tego miasta. Później pojechałam do mojego ulubionego miasteczka Maçka i gdy każdemu mówiłam, jakie Trabzon jest okropne, dziwili się niezwykle. – Trabzon jest przecież takie piękne! Postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę i pojechałam ponownie, tym razem nie zostając na noc. Zanurzałam nogi w Morzu Czarnym, zachwycałam się wybrzeżem, łaziłam cały dzień po targach staroci, jadłam pyszne potrawki z bakłażanów w tureckich barach mlecznych. Było fajnie. Polubiłam Trabzon. A Wam jak się podoba?

Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon
Morze Czarne. Trabzon

 

4 komentarze

  1. Ja osobiście wolę Turcję właśnie od strony morza. Trabzon mi się bardzo podobał, zwłaszcza w nocy, kiedy słychać z meczetów ichnie modlitwy w formie śpiewanej. Można się zatopić w tym hipnotycznym stanie, leżąc na skałach, albo spacerując po plaży. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.