Ameryka Południowa 2017

1. Gdzie?

Że do Ameryki Południowej to jasne, ale gdzie dokładniej?
Lecimy z Amsterdamu, a lądujemy w Kolumbii. Dalej drogą lądową przez Ekwador i Peru aż do … Boliwii oczywiście ;)
Być może, zatrzymamy się po drodze w różnych miejscach, ale nie na długo. Z tak wielkim bagażem jak nasz podróżowanie może stać się katorgą. Więc plan jest taki, by dotrzeć najpierw do miejsca docelowego, zostawić rzeczy w bezpiecznym miejscu i dopiero później, ruszyć gdzie nas wyobraźnia poniesie. 

 

2. Boliwia po raz czwarty? Serio?

Tak to prawda… Jedziemy do Ameryki Południowej i tym samym do Boliwii, po raz czwarty.
Pierwszy raz w 2012 r., gdzie przez 15 miesięcy podróżowaliśmy po różnych krajach t.j. Brazylia, Paragwaj, Argentyna, Chile, Boliwia, Peru, Ekwador, Kolumbia i Wenezuela.
Drugi raz w 2014 r. trochę w Chile i Argentynie, docelowo w Boliwii, a trzeci raz w 2015 r. polecieliśmy prosto do Boliwii i tam spędziliśmy cały pobyt. 

W sumie spędziliśmy już 20 miesięcy na tym kontynencie, z czego blisko 8 w samej Boliwii!  

3. Czemu nie gdzieś indziej?

Byliśmy o krok od „gdzieś indziej”. Zresztą nadal jesteśmy, bo bilety mamy aż na Kostarykę. Początkowy plan zakładał, że przez dwa miesiące będziemy podróżować po Ameryce Środkowej. I wszystko fajnie, tylko że myśl o tym, jakoś za bardzo mnie nie cieszyła. Czułam, że ucieka mi coś ważnego, tam w Boliwii, gdzie dzieje się dużo interesujących rzeczy, o których wiem/czytam/śledzę w boliwijskich mediach i że to tam, chciałabym pojechać najpierw. Gdy podzieliłam się tymi myślami z Krzyśkiem, okazało się, że on myśli tak samo. Bo to Boliwia go oczarowała i wciąż nie wyczerpał swoich pomysłów, bo to w Boliwii chce robić swoje drzewne plany, które są aktualnie wyżej na liście ważności niż odwiedzanie nowych miejsc. Przynajmniej na razie, a później pojedziemy „gdzieś bardzo indziej”. No i padła decyzja, szalona i poniekąd nieodpowiedzialna, że zamiast lecieć na Kostarykę, uciekamy z lotniska podczas przesiadki w Kolumbii… 
Tak jak niektórzy ludzie traktują za dojrzałą decyzję o ślubie, domu, czy dzieciach, tak ja poczułam, że niesamowicie to dojrzała decyzja, że świadomie rezygnuje z bycia w nowym miejscu (jakkolwiek śmiesznie to nie zabrzmi ;)). 

4. Na jak długo?

Kiedy mówię „nie wiem” – wszyscy słyszą „na długo”. A dla mnie „nie wiem” oznacza to co oznacza i ani mniej ani więcej. Wrócimy, kiedy poczujemy, że już nasze możliwości wykorzystaliśmy i że czas wracać. Wrócimy, kiedy poczujemy że już jesteśmy tam bez sensu, bez celu i już wszystko co chcieliśmy, to zrobiliśmy. Wrócimy kiedy skończy się kasa, a nie uda nam się zdalnie zarobić. Wrócimy kiedy wpadniemy na jakiś inny pomysł, lub już za bardzo zatęsknimy za rodziną i przyjaciółmi. Wrócimy za miesiąc, za dwa, za pięć. Nie ma minimum i nie ma maksimum.

5. Gdzie można śledzić przebieg podróży?

Na stronie internetowej, ale także, jak na oldschoolowych staruszków przystało, na facebooku ;) 
Jako że już nawet moja 90-letnia Babcia ma fejsa, to chociaż przeproszę się z instagramem, czyli wejdę na swe wyżyny nowoczesności ;)
Będę również wysyłać newslettera raz na jakiś czas (można się zapisać w panelu bocznym na stronie głównej)
UWAGA UWAGA, od teraz, będziecie mogli nas czytać również na innym fanpagu – które już od lat sobie jest i czeka na lepsze czasy. A te właśnie nastały! :) Za jego sterami siada Krzysiek, który będzie relacjonował naszą podróż, ale pod kątem przyrodniczym! Będzie więc dużo ciekawostek o samej naturze, a szczególnie drzewach. Bardzo się cieszę, że w końcu się tego podjął i mam nadzieję, że zdopingujecie go, a jego motywacja będzie na tyle silna, by robić to regularnie :)

6. Co tam będziemy robić?

W skrócie: będzie dużo fotografowania, pisania, rozmawiania, nagrywania, wspinania, wędrowania, badania. 

Listę postanowień na wyjazd mamy zapełnioną ze szczegółami. Byczenie się nie jest wskazane, chyba że jako nagroda za wykonanie któregoś z założonych celów :) 

A o szczegółach będziemy pisać na bieżąco, bo jak się głośno o marzeniach mówi/pisze to wtedy jest większa motywacja do ich spełniania.

Trzymajcie kciuki!

 

 

 

21 komentarzy

  1. Smutno, że znowu was tyle nie będzie. Znów będziemy się martwić, jeżeli parę dni nie będziecie pisać, jak któreś z was zachoruje lub się skaleczy. Ale z drugiej strony ogromnie się cieszymy, że możecie zrealizować swoje marzenie i plany. Trzymamy kciuki i czekamy na sprawozdania, na które bardzo się już cieszę!

      1. Hey Thomas!So glad you all came together on this. Finances are always a major issue with marriages. I don’t even drive a car, I see no reason to in a big city with good public transit. My husband drives a Honda Accord that I had to convince him to buy after his used one gave out. He jokes about getting a sportscar when the kids are out of the house but I assure you, that will remain a joke and nothing else. Cars are not good investments and th28e&#re17;s too many other important things to put your money toward.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *