Autobusy

Długodystansowe autobusy w Turcji są na bardzo dobrym poziomie. Każdy pasażer ma do dyspozycji swój mały ekran i słuchawki, i może do woli oglądać filmy (niestety z tureckim dubbingiem), grać w gry, słuchać muzyki, oglądać telewizję. Wprawdzie nie ma w środku ubikacji (przynajmniej w tych, którymi do tej pory podróżowałam), ale kierowca zatrzymuje się bardzo często. Wiele firm transportowych ma w swoich usługach uwzględnione dodatkowe przerwy na modlitwę. Co chwilę chodzi też elegancko ubrany pan z wózeczkiem jak w samolocie,  rozlewając  zimne i gorące napoje oraz  rozdając przekąski (napoje były zawsze, z przekąskami bywało różnie. Czasami nie było wcale, ale to w zależności od firmy i trasy. Na pewno warto mieć coś do jedzenia ze sobą, ponieważ ceny w miejscach gdzie zatrzymuje się autobus mogą być wyższe niż w zwykłym sklepie). Zauważyłam że Turcy zwracają dużą uwagę na higienę, także nie zdziwcie się jak podejdzie do Was „autobusowy kelner” z plastikową butelką. Trzeba wtedy nastawić rękę i dostaniemy pachnący, odkażający płyn. Podczas przerw, szybkie odkurzanie i perfumowanie wnętrza, a także uzupełnianie zapasów gorącej wody na napoje. Doprawdy, byłam w szoku! Bilety można rezerwować online na którejś z przewozowych stron internetowych, m.in.:

http://www.obilet.com

http://www.clickbus.com.tr

www.biletall.com

Mapa Turcji
Ceny biletów autobusowych w Turcji

Jednak bardzo często tylko po prostu sprawdzałam ceny i rozkład, żeby mniej więcej wiedzieć kiedy odjeżdżają a bilet kupowałam dopiero na dworcu. Przez internet ciężko znaleźć wszystkie połączenia. Najlepszym wyjściem dla mnie, było przejście się na terminal i zapytanie na miejscu, lub po prostu już z plecakiem gotowa do wyjazdu szłam i od razu znajdowałam transport. Na głównych ulicach miast zazwyczaj jest sporo agencji różnych firm przewozowych (np. Metro, Kamil Koc, Pammukale) i również u nich można kupić bilet, co jest wygodne jeśli np. terminal jest daleko. Często te firmy oferują również transport na terminal (czasami w cenie, czasami za drobną opłatą). Tak miałam w przypadku Stambułu, gdzie kupowałam bilet w agencji przy porcie w Kadikoy i za dodatkowe 10 Tl więcej wykupiłam przejazd busem spod tego biura na terminal, który znajdował się bardzo daleko. Było to duże udogodnienie, dzięki temu nie musiałam tłuc się z plecakiem przez całe miasto. W każdym mieście/ miasteczku wystarczy pytać o OTOGAR, czyli terminal. Koło kobiety może usiąść jedynie kobieta (chyba że bilety kupuje para). Gdy rezerwowałam bilety online, trzeba podać płeć i wtedy automatycznie drugie miejsce jest już zarezerwowane jedynie dla osoby tej samej płci. Na przejazdy nocne warto mieć ze sobą jakiś śpiwór, bo jak to zwykle bywa, gdy jest klimatyzacja w autobusie, może być włączona zbyt mocno (chociaż w większości przypadków było na odwrót, ogrzewanie podkręcane tak mocno, że nie można było oddychać). Autobusy na krótszych dystansach mogą być różne. Czasami bardzo niewygodne, czasami jest mało miejsca w bagażniku, wiec bagaże poustawiane są w każdym wolnym miejscu na przejściu pomiędzy siedzeniami.
Początkowo planowałam podróżować pociągami, ale cenowo przegrywają z autobusami. Teraz kursuje nowoczesny szybki pociąg Pendik, ale autobusy na razie są lepszą opcją. Warto również rozglądnąć się za połączeniami samolotem, ponieważ zdarzyło mi się kilkukrotnie, że na tę samą trasę ktoś miał bilet lotniczy, tańszy niż mój autobusowy.

Przykładowe ceny biletów autobusowych:

Kurs walut z dnia 22.01.2016 1 TL – 1,36 zł

Turecka karta SIM

W internecie można znaleźć mnóstwo informacji, na temat problemów przy zakupie karty SIM, do telefonu zakupionego poza Turcją (np. w Polsce). Kiedyś taki telefon, jeśli nie został zarejestrowany za sporą opłatą, był blokowany po około dwóch tygodniach. Najbardziej znanym operatorem jest Turcell, którego biura można znaleźć praktycznie wszędzie. Osobiście zależało mi przede wszystkim na internecie, a nie na rozmowach czy smsach. Kupiłam więc kartę SIM plus 5 GB internetu za 70 lirów. Nie musiałam robić żadnej rejestracji. Na wszelki wypadek przeszłam się do głównej siedziby Turcella w Stambule (ulica Istiklal Cd, blisko placu Taksim) , by zapytać czy wszystko ok i czy mój telefon po dwóch tygodniach nie zostanie zablokowany. Pani mówiąca po angielsku, ładnie mi wszystko wytłumaczyła, że do 160 dni mogę tej karty używać bez żadnych dodatkowych opłat i rejestracji. Jednak jak już wrócę do Polski, i powiedzmy w przyszłym roku przyjadę znów z tym samym telefonem, będę musiała dokonać rejestracji, bo numer IMEI mojego telefonu zostanie zapamiętany. Za te 70 lirów, miałam nieprzerwany dostęp do internetu przez dwa miesiące. Pakiet skończył mi się dosłownie jeden dzień przed powrotem do Polski, chociaż używam go cały czas (GPS, skype, what’s up, przesyłanie zdjęć i filmów), wręcz często zapominałam przełączyć się na wi-fi w hotelach.

Noclegi

Zazwyczaj lepiej szukać noclegu na miejscu, lub sprawdzić na booking.com, ale nie rezerwować przez ten portal. Lepiej wyszukać ten hotel w google i wejść na jego stronę, bo ceny na booking.com często są zawyżone (chyba że ma się jakieś zniżki). Poza tym, na miejscu można się targować i zazwyczaj te 5-10 lirów można ugrać, choć zdarzało mi się utargować nawet 20. Na północnym i południowym wschodzie nie ma hosteli (a przynajmniej ja żadnych nie znalazłam w miejscach, w których byłam). Nawet w najgorszym, najbrudniejszym, najbrzydszym hotelu było wi-fi, praktycznie zawsze dostawałam też ręcznik (choć czasami wolałam go nie używać) i klapki pod prysznic, (które były jeszcze obrzydliwsze). Noclegów również można szukać na tureckich stronach, gdzie często znajdowałam te same hotele co na booking.com, ale o połowę tańsze.np. http://www.neredekal.com. W samym hotelu warto pytać o herbatę, bo często jest w cenie. W końcu to Turcja – kraj czajem płynący :)

Najdroższe noclegi na mojej trasie

Erzurum – 50 lirów. Rezerwacja przez booking.com. Śniadanie w cenie. Prywatny pokój z łazienką. Warunki średnie. Dużo taniej można znaleźć na miejscu, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam.

Stambuł – 42 liry. Hostel Hush Moda w Kadikoy (zdecydowanie tańsze noclegi  po stronie europejskiej). Cena ze śniadaniem. Dormitorium 4 osobowe.

Najtańsze noclegi

Tatvan nad jeziorem Van Golu. Hotel Gayda – 20 lirów za prywatny pokój ze wspólną łazienką. Śmierdzi fajkami, brudno, ale herbaty pod dostatkiem i bardzo fajni ludzie na recepcji. International Guest House w Goreme – dormitorium w hostelu. Bardzo dobre warunki i PRZECUDOWNY właściciel. Cena oficjalna 18 lirów za łóżko.

Kiedy już się ogarnęłam, moją kwotą graniczną za nocleg było 30 lirów.  Za tę cenę mogłam dostać prywatny pokój z łazienką, internet i śniadanie. A muszę zaznaczyć, że śniadania w hotelach zazwyczaj były nieziemsko duże i dobre (pyszne sery i oliwki to podstawa).

Noclegi których cenę ciężko określić

Bardzo często zdarzało mi się spać w bardzo dobrych warunkach (ładne, czyste pokoje prywatne z łazienką) bardzo tanio, plus mieć dodatkowe bonusy jak śniadanie, pranie, dodatkowe posiłki, wino i herbatę bez limitów itd. Nie wliczyłam tego w cenę tych najtańszych noclegów, ponieważ oficjalnie taka cena nigdzie nie figuruje. Np zdarzało się że za niższą cenę niż łóżko w wieloosobowym dormitorium, dostawałam prywatny pokój z łazienką i śniadaniem. Myślę, że na takie sytuacje wpływ mogły mieć takie czynniki jak
– to że podróżowałam sama,
– że byłam poza sezonem („każdy klient poza sezonem, to skarb. Jeszcze mu dopłacę, żeby został” tak zażartował jeden z właścicieli hostelu, ale było w tym dużo prawdy).

Bezpieczeństwo

Wiele osób się mnie pyta, jak wyglądają sprawy bezpieczeństwa szczególnie na wschodzie Turcji. Nie mogę z całą stanowczością stwierdzić: Turcja jest bezpieczna, koniec i kropka. Mogę jedynie podkreślić jak czułam się ja i czy znajdywałam się w sytuacjach, w których mogłam czuć jakieś zagrożenie.

*Kradzieże
Miałam ze sobą kłódki do szafek w hostelach, ale były jedynie zbędnym bagażem. Do sejfu zamykałam wartościowe rzeczy jedynie w Stambule przez pierwszą noc. Szybko zdałam sobie sprawę, że nie ma to sensu. Hostel był tak bardzo pilnowany, że były małe szanse żeby ktoś mi coś ukradł. Na wschodzie hosteli praktycznie nie ma, a co za tym idzie sejfów również. To co mnie zdziwiło, to że czasami hotel był bardzo brzydki i syfiasty, ale prawie w każdym był monitoring, zawsze pilnował ktoś na recepcji, kto otwierał drzwi wejściowe.

* Kontrole
W drodze do Van były wzmożone kontrole. W środku nocy mieliśmy kontrolę policyjną w autobusie. Sprawdzali wszystkich dokumenty i tylko mnie przetrzepali (byłam jedynym obcokrajowcem). Musiałam wysiąść z autobusu z moim bagażem podręcznym, który był DOKŁADNIE sprawdzany. Największym zainteresowaniem cieszył się mój zeszyt z notatkami, dosłownie sprawdzali kartka po kartce, szczególną uwagę zwracając na zwroty które zapisałam po turecku.

* Ataki
Nie ukrywam, że przestraszyłam się dość mocno, gdy pewnego popołudnia w Tatvan nad jeziorem Van, siedziałam sobie na wzgórzu i zobaczyłam pięć helikopterów lecących nieopodal mnie. Dwa z nich zrzuciły jakąś świecąca flarę i oczami wyobraźni widziałam jak przy zderzeniu z ziemią, następuje wybuch. Tak się nie stało, ale szybko poszłam do miasta dowiedzieć się co jest grane. Gdy spytałam mieszkańców, opowiedzieli mi że to wojskowi i że faktycznie zrzucają bomby, ale nie nad Tatvan. Zrzucają je w terenach górskich na kurdyjskich partyzantów… Kolejny wieczór za to spędziłam na herbacie w towarzystwie Kurdów, których rodziny walczą w górach… ale to już inna historia. Ogólnie w terenach teoretycznie groźnych, bo oznaczonych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako niebezpieczne do podróżowania, nie czułam osobiście żadnego zagrożenia. Oprócz tej nocnej kontroli, w drodze na zagrożone tereny, kiedy przez myśl mi przeszło że może nie powinnam jednak tam jechać.

Przykładowe ceny w restauracjach:

Zupa (çorba) – od 3 do 6 TL (kremowe zupy + chleb i bez ograniczeń, często do tego herbata w cenie. Można spokojnie się najeść na długo)
Döner kebab + Ayran – ok 5 TL (sprzedawane w budkach, mięso z kurczaka lub baraniny z rusztu w bułce i napój z jogurtu)
Herbata mała: od 0.50 do 2 TL (im bardziej turystyczne miejsce tym drożej, jednak standardowa cena to było 1 TL)
Simit – od 0,75 do 1,5 TL (obwarzanek obsypany sezamem)
Sok z granata – ok 1,5 TL
Obiad w lokancie: 10 – 15 TL (lokanta czyli turecki bar mleczny, gdzie jedzenie jest podgrzewane cały czas w metalowych miskach. Nie ma menu, wskazuje się na to co się chce zjeść. Potrawy są syte, często można znaleźć również opcję wegetariańską. Do mięsa zawsze pilav z ryżu lub kaszy bulgur, fasolka, dania z bakłażana, kurczak, kofte czyli mięso mielone zazwyczaj z baraniny, do tego sałatka i ayran – turecki napój jogurtowy. W cenie chleb i woda, bardzo często również herbata)
Lahmacun (turecka pizza) – ok 10 TL (Do tego sałatka, ayran, butelka wody i herbata)
Tureckie śniadanie – ok 10 TL (w zależności od dodatków. Pokazujesz co chcesz. Śniadania są bardzo bogate, do wyboru możesz mieć: różnego rodzaju oliwki i sery, miód, kaymak – turecki przysmak pyszny z dodatkiem miodu, jajka na twardo, chałwa, sałatka, chleb itd)

 

 

Doner kebab + Ayran
Doner kebab + Ayran
Czaj
Czaj

Inne: Publiczna toaleta – 1 TL Wypożyczenie roweru na cały dzień – 20 TL do 35 TL Istanbul Card – 7 TL Karta Sim z pakietem 5 GB internetu – 70 TL


3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.